Od 31 marca 2026 roku każda stacja paliw w Polsce musi stosować się do ceny maksymalnej ogłaszanej codziennie przez Ministra Energii. Przepisy nie pozostawiają tu żadnego marginesu – nawet minimalne przekroczenie limitu może oznaczać poważne konsekwencje finansowe.
Ile wynosi kara za sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej?
Za oferowanie paliwa w cenie wyższej niż obowiązujący limit grozi kara administracyjna sięgająca 1 mln zł. Dotyczy to każdego przypadku naruszenia, niezależnie od tego, czy przekroczenie wynosi grosz czy złotówkę. Kara ma charakter administracyjny, co oznacza, że nakładana jest w drodze decyzji urzędowej, bez konieczności przeprowadzania postępowania sądowego.
Kto kontroluje ceny na stacjach?
Nadzór nad przestrzeganiem cen maksymalnych powierzono Krajowej Administracji Skarbowej. Funkcjonariusze KAS mają prawo do przeprowadzania niezapowiedzianych kontroli dokumentacji cenowej na stacjach w całym kraju. Weryfikują zarówno ceny widoczne na pylonach, jak i faktyczne kwoty pobierane przy dystrybutorach.
Czy kary dotyczą też obowiązków raportowych?
Tak. Przepisy przewidują sankcje nie tylko za zawyżanie cen, ale również za niewywiązywanie się z obowiązków informacyjnych. Pięciu największych hurtowników paliwowych w Polsce musi codziennie przekazywać Ministerstwu Energii dane o swoich cenach sprzedaży. Brak terminowego raportowania również może skutkować nałożeniem kary.
Jak stacja może się zabezpieczyć przed naruszeniem?
Obwieszczenie z ceną maksymalną publikowane jest każdego dnia roboczego w Monitorze Polskim. Nowa stawka zaczyna obowiązywać od dnia następnego, co daje operatorom stacji czas na dostosowanie cenników. W weekendy i święta obowiązuje cena z ostatniego dnia roboczego, więc nie ma ryzyka, że limit zmieni się z dnia na dzień bez uprzedniej publikacji.
Czy stacja może sprzedawać taniej niż cena maksymalna?
Jak najbardziej. Przepisy wyznaczają wyłącznie górną granicę ceny. Stacje mogą swobodnie konkurować między sobą, oferując paliwo poniżej limitu. Niektórzy operatorzy – w tym Orlen – zapowiedzieli utrzymanie dotychczasowych promocji weekendowych i obniżonych marż, co w praktyce oznacza ceny niższe od urzędowego sufitu.